Priscille stała w drzwiach, ściskając w palcach torbę.
Mój ojciec mówił cicho.
„Wcześniej nie było tu kuchni. Tylko klepisko. Twój dziadek zbudował skromny pokój z trzema ścianami i blaszanym dachem. Zakopałem tam pudełko, kiedy twoja matka była z tobą w ciąży”.
„Dlaczego?”
Jej oczy napełniły się łzami.
„Bo Hervé zabił człowieka”.
Powietrze uleciało mi z płuc.
Hervé się roześmiał.
„Ty stary głupcze”.
„Nazywał się Julien Lenoir” – powiedziała moja matka.
Priscille znieruchomiała.
„Mój ojciec…”
Moja matka zamknęła oczy.
„Tak. Twój ojciec”.
Hervé wskazał na nią.
„Zamknij się, Hélène”.
Ale moja matka już nie patrzyła w dół.
„Twój ojciec nigdy nie wrócił do Marsylii, żeby zacząć nowe życie, Priscille. Został zabity tutaj. Na tej ziemi. Ponieważ odmówił bratu prawa do studni”.
Priscille spojrzała na Hervégo.
„O czym ona mówi?”
Hervé nie odpowiedział.
Damen uderzył łomem w płytki.