Ale nikt od razu nie wstał.
Bo wszyscy na sali sądowej rozumieli jedno.
Valérie nie przyszła błagać.
Przyszła, żeby przetrwać… na głos.
A czego nikt jeszcze nie wiedział…
Czy to prawdziwy upadek Hervé Roche’a…
dopiero się zaczynał.
CZĘŚĆ 2
Cisza na sali sądowej była nienaturalna.
Była ciężka.
Gęsta.
Jakby wszyscy wiedzieli, że to, czego właśnie byli świadkami… to dopiero początek.
„Rozprawa zostanie wznowiona za piętnaście minut” – oznajmiła sędzia Marianne Leclerc.
Ale nikt się nie ruszył.
Nawet Hervé pozostał na swoim miejscu.
Sztywny.
Wzrok wbił w podłogę.
Po raz pierwszy od lat…
Nie miał nic do powiedzenia.
Tymczasem Valérie spokojnie usiadła z powrotem.
Zarzuciła sukienkę z powrotem na ramiona.
Odetchnęła.
I czekała.