„Ale dzisiaj nie przyszłam tylko po to, żeby rozmawiać”.
Wzięła głęboki oddech.
„Przyszłam, żeby pokazać sądowi prawdę”.
Potem sięgnęła do zamka granatowej sukienki.
W sali sądowej rozległ się szmer.
Materiał powoli zsunął się z jej ramion.
Ale pod spodem…
Nie było skandalu.
Żadnego wstydu.
Żadnej teatralności.
Tylko prawda.
Valérie stała ubrana w medyczną koszulkę uciskową i ortopedyczny gorset podtrzymujący tors.
Blizny były widoczne od obojczyka do biodra.
Niektóre drobne.
Inne grube.
Niektóre stare.