Wciąż czuła lekką sztywność w biodrze.
Niektórymi porankami ból powracał.
Niektóre ruchy były trudniejsze niż inne.
Ale szła dalej.
Prosto.
Spokojnie.
Swobodnie.
Mały chłopiec podbiegł do płotu.
„Proszę pani, czy jest pani właścicielką?”
Valérie uśmiechnęła się delikatnie.
„Tak.”
„Moja mama mówiła, że jest pan bardzo silny.”
Valérie spojrzała na niego z góry.
Przez chwilę myślała o wszystkim.
O latach milczenia.
O bliznach.
O nocach, w których się bała.