Ale Hervé jeszcze nie skończył.
„Cóż, bądźmy szczerzy, Wysoki Sądzie” – powiedział z szyderstwem. „Jak koń pociągowy. Łatwy w prowadzeniu. Łatwy w prowadzeniu”.
Obelga spadła na niego jak policzek.
Sędzia natychmiast przywołał go do porządku i nakazał zaprotokołowanie jego wypowiedzi.
Ale szkoda już wyrządzona.
A może…
Być może po raz pierwszy od dziewiętnastu lat role się odwróciły.
Podczas przerwy sędzia Beaulieu pochylił się w stronę Valérie.
„Nie musi pani tego robić”.
Valérie wpatrywała się w stół przed sobą.
„Tak” – odpowiedziała. „Dzisiaj, tak”.
Kiedy rozprawa została wznowiona, sędzia zapytał Valérie, czy chce coś dodać.
Valérie wstała.
Jej głos był wyraźny.
Silny.
„Mój mąż właśnie powiedział, że łatwo mną sterować” – oznajmiła. „I przez lata miał rację. Bo uczył mnie milczeć”.
Potem powoli odwróciła głowę w stronę Hervégo.