Patrzysz, jak idzie przez rękaw, ze sztywnymi ramionami, zaciśniętą szczęką, a jego drogi bagaż podręczny toczy się za nim jak świadek.
Dopiero gdy znika, kolana słabną.
Carla łapie cię za łokieć.
„Oddychaj” – mówi.
Oddychasz.
Ledwo.
Hotel, w którym przesiadujesz, jest blisko lotniska, czysty i cichy. Członkowie załogi rozmawiają w holu o śnie, tapas i jet lag, ale wszyscy dają ci przestrzeń. Wiadomości szybko się rozchodzą w kabinie samolotu, ale życzliwość też.
Docierasz do swojego pokoju, zamykasz drzwi i zdejmujesz mundur po kawałku.
Kurtkę.
Apaszkę.
Buty.
Uśmiech.
Potem siadasz na brzegu łóżka i otwierasz laptopa.
Victoria już czeka na nagranie wideo.
Jej pierwsze pytanie nie dotyczy kochanki.
Chodzi o pieniądze.
„Czy masz dostęp do wyciągów firmowych sprzed tej podróży?”
„Tak” – odpowiadasz. „Ricardo dał mi dostęp administracyjny lata temu. Pomogłem skonfigurować płatności dla dostawców”.
„Używaj tylko dostępu, który jest prawnie Twój” – mówi. „Pobieraj tylko to, do czego masz dostęp. Nic więcej”.
Robisz dokładnie to samo.
Twoje ręce szybko przesuwają się po klawiaturze. Wyciągi z firmowych kart kredytowych. Koszty podróży. Zaliczki hotelowe. Przelewy bankowe. Opłaty za konsultacje. Zwroty kosztów dla klientów.