Kiedy coś wymagało wiarygodności, dodawał Elenę.
Kiedy coś wymagało winy, dodawał Elenę.
Marcelo przesyła akta.
Victoria sprowadza biegłego księgowego.
Liczby opowiadają historię brzydszą niż cała afera.
Ricardo opóźniał płatności dla dostawców, wydając pieniądze na podróże. Przesuwał salda między kontami. Wykorzystywał prognozowane depozyty klientów do uzasadnienia wydatków osobistych. Nic na tyle dużego, by samo w sobie wyglądało katastrofalnie. Razem tworzyło to pewien schemat.
Styl życia zbudowany na pożyczonym zaufaniu.
Twoje zaufanie.
Zaufanie banku.
Zaufanie Marcela.
Zaufanie Valerii.
Zaufanie wszystkich.
A Ricardo w centrum, uśmiechnięty na zdjęciach rocznicowych.
Pierwsza sesja mediacyjna odbywa się w przeszklonym biurze w Polanco.
Ricardo przybywa w granatowym garniturze, świeżo ogolony, wyglądający dokładnie jak mężczyzna, którego wychwalała twoja rodzina. Przyprowadza ze sobą swojego prawnika i twarz pełną urażonej godności.
Przylatujesz z Victorią.
Celowo nosisz swój mundur linii lotniczej.
Nie dlatego, że przyszłaś prosto z pracy.
Bo to jest mundur, którego nie docenił.
Mundur, który zobaczył przy drzwiach samolotu i pomyślał, że ograniczy cię do uprzejmości. Mundur, który, jak zakładał, czyni cię bezsilną wobec pasażerów pierwszej klasy. Mundur, w którym patrzyłaś, jak jego kłamstwa rozpadają się na wysokości przelotowej.
Oczy Ricarda mruga, gdy to widzi.
Dobrze.
Niech sobie przypomni.