Nie dlatego, że chcesz go zniszczyć.
Bo kiedyś budował pocieszenie na twojej niepewności.
Rozgląda się dookoła, świadomy ludzi przechodzących obok ciebie. Lotniska są pełne świadków. To czyni go uprzejmym.
„Chciałem cię przeprosić” – mówi.
Czekasz.
Kontynuuje: „Za to, jak się to potoczyło”.
O mało się nie uśmiechnęłaś.
Nie za to, co zrobiłam.
Za to, jak się to potoczyło.
Nawet teraz próbuje sprawić, by zdrada brzmiała jak pogoda.
Poprawiasz rączkę swojej torby załogi.
„Mam nadzieję, że pewnego dnia…
Nie wiesz, jaka jest różnica między żalem a odpowiedzialnością”.
Jego twarz się napina.
Nie czekasz na odpowiedź.