„Tak”.
To zdanie kończy to, czego nie mógł zrobić szampan.
Możesz przetrwać zdradę.
Nie przetrwasz finansowo, jeśli pozwolisz mu pisać kłamstwa w twoim imieniu.
O 14:15 Ricardo puka do drzwi twojego pokoju hotelowego.
Wiesz, że to on, zanim się odezwie.
„Eleno. Otwórz drzwi”.
Twoje ciało reaguje, zanim zrobi to twój umysł.
Strach.
Potem złość.
Potem coś lepszego.
Dyscyplina.
Dzwonisz do recepcji z telefonu w pokoju.
„Pod moimi drzwiami stoi mężczyzna. Nie zapraszałam go. Proszę, wyślij ochronę”.
Ricardo puka ponownie.
„Eleno, nie wyolbrzymiaj tego”.
Ta kwestia prawie cię rozśmiesza.
Zabrał swoją kochankę na twój lot do Europy i przez pół roku finansował kłamstwa z firmowych funduszy, ale to ty to wszystko potęgujesz.
Ochrona pojawia się w ciągu kilku minut.
Przez drzwi słyszysz cichy szmer głosów personelu i wymuszony spokój Ricarda.
„Jestem jej mężem”.
„Prosiła, żeby jej nie przeszkadzać, proszę pana”.
„Muszę porozmawiać z żoną”.