„Przestań. Pozwól mi to zrobić”.
„Claire, to nic takiego”.
„Mathieu, spójrz na mnie”.
Posłuchał.
I po raz pierwszy zobaczyłam, że cierpi bardziej, niż dał po sobie poznać.
Pomogłam mu wrócić do domu.
Oparł się o moje ramię, a jego zażenowanie było wyraźnie wyczuwalne.
jakby potrzeba mojej obecności była dla niego bardziej bolesna niż ból nogi.
Posadziłam go na krześle w kuchni.
Potem oczyściłam mu małe zadrapanie na kolanie.
Spuścił wzrok.
„Nie musisz tego wszystkiego robić” – mruknął.
Zatrzymałam się.
Potem po prostu odpowiedziałam:
„Jestem twoją żoną”.
Spojrzał na mnie.
I w tym spojrzeniu zobaczyłam, że coś pęka.
Nie smutek.
Nadzieja.