Słyszałem bicie jego serca.
Zwykle.
Żywy.
Obecny.
„Mathieu” – wyszeptałem.
„
Tak?
„Dziękuję, że na mnie czekałaś”.
Delikatnie pocałował mnie we włosy.
„Zawsze wiedziałam, że pewnego dnia mnie zobaczysz”.
Łzy spływały mi po policzkach.
Ale nie były to łzy smutku.
Były to łzy oczekiwania.
Łzy ulgi.