Chłopaki z liceum, którzy mnie rozśmieszali.
Pierwszy mężczyzna, który mnie zdradził.
Ten, który obiecał mi Paryż, Rzym, Wenecję, a potem rzucił mnie SMS-em.
Ten, który poprosił mnie, żebym poczekała, aż on „poukłada sprawy”, zanim zaręczy się z kimś innym.
A przez cały ten czas Mathieu był przy mnie.
Na następnej ulicy.
W swoim warsztacie.
Naprawiał zepsute rzeczy.
Kochał mnie, nie wtrącając się.
Czułam się zawstydzona.
Ale w jego głosie nie było wyrzutu.
Może to było najtrudniejsze do zniesienia.
Mijały miesiące.
Nieświadomie coś się zmieniło.
Nie widziałam już Mathieu jako mężczyzny, którego poślubiłam z rezygnacji.
Widziałam w nim mężczyznę, który każdego ranka robił mi kawę.
Jako mężczyznę, który zawsze szedł poboczem, kiedy wychodziliśmy razem.