Ratownicy medyczni pomogli jej wejść na nosze. Ścisnęła moją dłoń tak mocno, że zdrętwiały mi palce.
Kiedy ją wynieśli, Savita krzyknęła: „Jeśli odejdzie, nigdy nie wróci!”
Ananya odwróciła głowę.
Po raz pierwszy odkąd weszłam, na jej twarzy pojawił się wyraz inny niż strach.
„Dobrze” – wyszeptała.
W szpitalu prawda wyszła na jaw w kawałkach.
Część od Ananyi.
Część z jej pamiętnika.
Część z rozbitego telefonu, który technik dr Mehry zdołał ożywić.
Pierwszy miesiąc po ślubie był wystarczająco słodki, by ukryć pułapkę.
Potem pojawiły się pytania.
Dlaczego jeszcze nie zaszła w ciążę?
Dlaczego dzwoniła do mnie każdego wieczoru?
Dlaczego kontynuowała zdalną pracę projektową, skoro Khanna mieli wystarczająco dużo pieniędzy?
Potem przyszła kontrola.
Jej telefon został sprawdzony.
Jej połączenia zaplanowane.
Jej ubrania wybrane.