„Następnym razem bez błędów. Potrzebujemy dziedzica”.
Głos Arjuna.
„Przestań płakać. To jeszcze nie było dziecko”.
Głos Mahendry.
„Jeśli jej ojciec się dowie, powiedz, że miała depresję i sama to sobie wybrała”.
I jedno nagranie, które sprawiło, że inspektor Sharma zamknęła oczy na całą sekundę.
Arjun szepczący, podczas gdy Ananya szlochała.
„Jeśli komukolwiek powiesz, dopilnuję, żeby serce twojego ojca pękło ze wstydu”.
Użyli mnie jako broni przeciwko mojej własnej córce.
Ta świadomość omal mnie nie zabiła.
O świcie siedziałem przed szpitalną salą, z rękami splamionymi jej zaschniętą krwią, którą nosiłem, i po raz pierwszy od śmierci mojej żony przemówiłem do niej na głos.
„Meera”, wyszeptałem, „zawiodłem naszą dziewczynę”.
Dr Mehra usiadła obok mnie.
„Nie”, powiedziała. „Odebrałeś telefon”.
Spojrzałem na nią.
„Było prawie za późno”.
„Ale nie za późno”.