Élodie patrzyła przez okno.
Obserwowałem dłonie Adriena.
Jeszcze nie drżały.
Maître Vautrin otworzył pierwszą teczkę.
„Na początek przejrzyjmy aktualny podział udziałów w SCI des Figuiers”.
Przesunął wydrukowany wykres po środku stołu.
„Camille Rivière posiada sześćdziesiąt dwa procent udziałów na własność. Monique Rivière ma prawo użytkowania głównego skrzydła domu na wsi. Élodie Rivière posiada osiem procent udziałów. Pozostała część jest podzielona między dwa mniejsze konta rodzinne związane ze spadkiem”.
Adrien przestał się uśmiechać.
Mama zamknęła oczy.
Élodie odwróciła się do niej.
„Mówiłaś mi, że to mama podejmowała decyzje”.
Matka nie odpowiedziała.
Maître Renaud wziął dokument.
„Nie wiedzieliśmy o tym konkretnym podziale”.
Claire spokojnie odpowiedziała:
„Wiedziałaś głównie o sfałszowanym pełnomocnictwie”.
Słowo zawisło w powietrzu.
Sfałszowane.
Nie wydało żadnego dźwięku.
Ale zmieniło atmosferę.
Adrien położył dłoń na teczce.
„Uważaj na oskarżenia”.
Claire wyjęła drugą teczkę.
„Jesteśmy bardzo ostrożni. Oto pełnomocnictwo złożone w banku i dołączone do projektu umowy. Oto domniemany podpis pani Camille Rivière. A oto trzy podpisy poświadczone przed urzędnikiem państwowym w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Analiza pisma ręcznego wskazuje na prawdopodobieństwo fałszerstwa”.
Élodie zbladła jeszcze bardziej.
„Nic nie podpisałam” – powiedziała nagle.
Nikt jej o to nie pytał.
Adrien powoli odwrócił głowę w jej stronę.
„Élodie”.
Tylko jedno słowo.
Kręcone.
Spuściła wzrok.
Wtedy zrozumiałem, że być może nie wiedziała wszystkiego.
Za mało, żeby być niewinną.
Ale za mało, żeby…
po użyciu.
Claire kontynuowała:
„Mamy również protokoły z dwóch spotkań SCI (firmy zajmującej się nieruchomościami), w których miała uczestniczyć moja klientka. Jednak w tych dniach przebywała w Lyonie na spotkaniach biznesowych, co potwierdzają jej identyfikatory dostępu i e-maile”.
Adwokat Renaud zapytał: