Ściany przybrały miodowy kolor o zachodzie słońca.
Cykady ucichły.
Duży stół zdawał się czekać na minione szczęście, które nigdy nie powróci.
Miałam na sobie ciemnoniebieską sukienkę.
Élodie miała na sobie suknię w kolorze kości słoniowej.
Adrien natomiast emanował cichą pewnością siebie człowieka, który wierzy, że pieniądze czynią innych przewidywalnymi.
Przy deserze wstał.
Delikatnie postukał nożem o kieliszek.
„Chciałbym powiedzieć kilka słów”.
Moja mama wyprostowała się na krześle.
Élodie położyła palce na obrusie.
Wtedy zobaczyłem, że jej ręka lekko drży.
Bez skrupułów.
Bez zniecierpliwienia.
Adrien uśmiechnął się do gości.
„Ta rodzina przeżywa ważny czas. La Bastide des Figuiers ma oczywiście swoją historię. Ale czasami trzeba wiedzieć, jak przekształcić dziedzictwo w przyszłość”.
Kilka osób skinęło głowami.
Kontynuował:
„Za zgodą Monique i Élodie pracujemy nad projektem luksusowego pensjonatu. Z szacunkiem dla miejsca. Elegancko”. Zyskownie.
Nic nie powiedziałem.
Adrien w końcu zwrócił na mnie wzrok.
„Camille była bardzo przywiązana do tego domu. Wszyscy o tym wiemy. Ale mam nadzieję, że zrozumie, że czas cichych poświęceń musi się skończyć”.
W jego ustach słowo „poświęcenie” brzmiało obscenicznie.
Potem położył teczkę przed moim talerzem.
„Wystarczy podpis, żeby wszystko poszło gładko”.
Spojrzałam na teczkę.
Umowa przedwstępna sprzedaży.
Nabywca: Delmas Patrimoine Provence.
Sprzedający: SCI des Figuiers.