Nie wszystkie.
W sam raz.
Adrien przeczytał pierwszą stronę.
Z jego twarzy zniknęła uprzejma delikatność, której używał jako broni.
Élodie wyciągnęła rękę.
„Jakie e-maile?”
Pozwoliłem jej je przeczytać.
Czytała powoli.
Widziałem dokładnie moment, w którym zrozumiała, że nie została wybrana.
Została wykorzystana jako skrót.
Jej usta drżały.
„Mówiłeś mi, że blokuje wszystko z zazdrości” – mruknęła.
Adrien nie odpowiedział.
„Mówiłeś mi, że Camille chce sprzedać coś komuś innemu i zostawić nas z niczym”.
Westchnął.
„Élodie, nie teraz”.
Zaśmiała się z przymusem.
„Nie teraz? Wczoraj ogłosiłeś nasz ślub przed całą rodziną, żeby zmusić ją do podpisania. Ale nie teraz?”
Nie czułam radości.
To nie była też litość.
To było coś bardziej złożonego.
Widzenie siostry upokarzanej przez tego samego mężczyznę, który upokorzył ciebie, niczego nie naprawia.
To tylko pokazuje, jak słabość jednych staje się narzędziem innych.
Claire kontynuowała:
„Moja klientka domaga się natychmiastowego zawieszenia wszystkich transakcji bankowych dotyczących SCI bez podwójnej zgody”. Zażądała również tymczasowego wyznaczenia niezależnego zarządcy dla Rivière & Fils na czas audytu kont.
Moja matka mruknęła:
„Nie możesz tego zrobić własnej rodzinie”.
Spojrzałam na nią.
„Robię to, żeby ta rodzina w końcu przestała sobie to robić”.
Adrien gwałtownie wstał.