Zeszłam po schodach, nie oglądając się za siebie.
Następne tygodnie były powolne.
Nie spektakularne.
Ale nieubłagane.
Grupa Delmas wycofała się z planu przejęcia Bastide des Figuiers.
Oficjalnie z powodu „strategicznego nieporozumienia”.
Nieoficjalnie, ponieważ dwa banki partnerskie odmówiły sfinansowania transakcji związanej ze spornymi dokumentami.
W ich biurach wszczęto wewnętrzne dochodzenie.
Adrien nie został zniszczony.
Ludzie tacy jak on rzadko są niszczeni naraz.
Ale został zdegradowany.
Rada dyrektorów usunęła go ze stanowiska dyrektora ds. rozwoju aktywów w regionie południowym. Utrzymał biuro w Paryżu, mniej prestiżowy tytuł i mniej zaproszeń.
W niektórych kręgach to było gorsze niż upadek.
To była degradacja.
Élodie zerwała zaręczyny trzy tygodnie później.
A raczej Adrien przestał odbierać telefony i sama musiała zrozumieć, co oznacza ta cisza.
Przyszła do mnie pewnego kwietniowego ranka.
Byłam w wiejskim domu, w biurze mojego ojca, z tymczasowym zarządcą i księgową.
Poczekała, aż skończymy.
Potem weszła.
Nie miała makijażu.
Wyglądała przez to młodziej i bardziej zniszczona.
„Nie będę cię prosić o wybaczenie” – powiedziała.
„Dobrze”.
Przyjęła to stwierdzenie bez oporu.
„Chciałam zostać wybrana, Camille. Choć raz. Nie jak ta krucha siostra. Nie jak ta, która otrzymuje pomoc. Nie jak ta, która zawsze zawodzi. Adrien to wyczuł. Wiedział dokładnie, co mi powiedzieć”.
Odłożyłam teczkę.
„I co ci powiedział?”