Adrien myślał, że jestem zdystansowana, bo byłam zmęczona.
Élodie myślała, że jestem ślepa, bo byłam uprzejma.
Moja mama myślała, że nic nie widzę, bo zawsze udawałam, że nie widzę tego, co jej odpowiada.
Pozwoliłam każdemu odegrać swoją rolę.
Sam zebrałam swoje.
Poprosiłam bank o historię transakcji na kontach SCI.
Znalazłam trzy duże przelewy do firmy konsultingowej z siedzibą w Paryżu.
Firma należała do znajomego Adriena.
Poprosiłam naszego księgowego o kopie protokołów ze zgromadzenia akcjonariuszy.
W dwóch raportach wspomniano o mojej zgodzie na studium wykonalności hotelu.
Nigdy nie uczestniczyłam w tych spotkaniach.
Nigdy nie udzieliłam tej zgody.
Zleciłam poświadczenie podpisów grafologowi polecanemu przez Maître Vautrin.
Zażądałem kopii usuniętych e-maili od dostawcy IT Rivière & Fils.
Odkryłem korespondencję między Élodie a Adrienem.
Nie były namiętne.
Były nawet gorsze.
Były pragmatyczne.
„Camille podpisze, jeśli Monique będzie nalegać”.
„Musi być przedstawiana jako niezrównoważona, skoro ślub został odwołany”.
„Élodie, musisz być gotowa, by uchodzić za rozsądne rozwiązanie”.
„Kiedy umowa zostanie sfinalizowana, nie będzie miała żadnych wpływów”.
Przeczytałem te zdania tego wieczoru, sam w moim mieszkaniu w Lyonie, z wystygłą już filiżanką herbaty w dłoniach.
Nie płakałem.
Nie wiem, czy to była siła.
Może to było tylko wyczerpanie.
Nadchodzi czas, kiedy zdrada przestaje płonąć.
Staje się białym światłem.
Rozświetla wszystko.
Siedemdziesiąte piąte urodziny mojej mamy obchodziliśmy w Bastide des Figuiers.
To Adrien nalegał.
„Twoja mama zasługuje na miły wieczór” – powiedział. „A także pozwoli naszym rodzinom spotkać się przed ślubem”.
Nasze rodziny.
To słowo o mało mnie nie rozbawiło.
Byli tam kuzyni z Paryża, przyjaciele z Aix, dwóch prawników, zastępca burmistrza, sąsiedzi, których mama zawsze zapraszała, bo mieli „poważne nazwisko”, i kilku kolegów Adriena.
Bastida była tego wieczoru wspaniała.