Elise cicho płakała.
Nie mogła jeszcze dostrzec twarzy.
Nie do końca.
Ale widziała kształty.
Cienie.
Zarys dłoni.
Biel ściany.
Ruch zasłony.
Świat nie otworzył się nagle.
Otworzył się na szparę.
A to wystarczyło, by odmienić całe jej życie.
Tego samego wieczoru Marianne wróciła z płaszczem.
„Już teraz”.
Eliza zrozumiała.
Policja otrzymała akta.
Dowody Adriena zostały przekazane.
Ale wciąż musiała opuścić ten pokój.
I zejść do dużego salonu, gdzie Charles Valmont przyjmował dwóch współpracowników, którzy przyszli wymazać ostatnie obciążające dokumenty.
Eliza powoli szła korytarzem.