„Ale nic nie jest piękniejsze niż to, co nauczyłeś mnie czuć, kiedy nic nie widziałam”.
Adrien wziął ją za rękę.
„Ty też mnie uratowałeś”.
Splotła jego palce.
Przez długi czas wierzyła, że jej życie zacznie się w dniu, w którym w końcu zobaczy świat.
Ale teraz zrozumiała, że jej prawdziwe życie zaczęło się dużo wcześniej.
W małym domku nad Loarą.
Przy herbacie z miodem.
Przy przypalonej szarlotce.
Głos zapytał ją, o czym marzy.
Elise wzięła głęboki oddech.
Wolna.
Kochana.
Wstała.
I po raz pierwszy w życiu nie czuła się już kompletna, bo mogła widzieć.
Czuła się kompletna, bo nie musiała już nikogo błagać, żeby na nią spojrzał.