„Żeby żart?”
„Latami”.
To uspokoiło ich skuteczniej niż krzyk.
Bo taka jest sekretna anatomia zemsty. Ostatnia zniewaga prawie nigdy nie jest główną raną. To tylko czyste cięcie, które pozwala w końcu całej nagromadzonej truciźnie wypłynąć na powierzchnię. Diane nie spowodowała tego upadku wiadrem lodowatej wody. Po prostu nadała widoczną formę temu, co ta rodzina robiła mi od lat, czystszymi metodami i bardziej wypolerowanymi sztućcami.
Arthur kontynuował:
„Cassandra?”
Zamknąłem oczy na sekundę.
Zawsze wyobrażałem sobie, że ta chwila będzie bardziej triumfalna, bardziej filmowa. W rzeczywistości była ciężka. Nie dlatego, że na nią nie zasługiwali. Zasłużyli. Ale dlatego, że sprawiedliwość, kiedy w końcu nadchodzi po latach okrucieństwa, często musi przekroczyć cmentarzysko wszystkiego, na co się liczyło.
„Uruchom fazę drugą” – powiedziałem.
W sali wybuchła wrzawa.
„Nie!” krzyknął Adrien.
Henri uderzył pięścią w stół.