Powiedziałeś sobie, że to nie twoja sprawa.
Tej nocy studiowałeś anat
Siedziałaś przy kuchennym stole i starałaś się tym nie przejmować.
Nie udało ci się.
Gala odbyła się trzy tygodnie później.
Oczywiście nie byłaś zaproszona. Byłaś pracownikiem. Wyprasowałaś czarny garnitur Rodriga, położyłaś obok niego spinki do mankietów i powiedziałaś sobie, że czujesz ucisk w klatce piersiowej z powodu stresu związanego ze szkołą.
Zszedł na dół o 19:00.
Znów wyglądał jak z okładek starych magazynów: elegancki, zimny, nietykalny.
Ale kiedy zobaczył cię na korytarzu, zatrzymał się.
„Czy wyglądam śmiesznie?”
O mało się nie uśmiechnęłaś.
„Nie.”
„Przekonujący?”
„W czym?”
„Że żyję.”
Przyjrzałaś mu się uważnie.
„Życie to nie jest coś, co udowadnia się na gali.”
Jego twarz złagodniała.
„Nie?”