„Elena nie myli litości z miłością”.
Mariana odwróciła się.
Stał bez marynarki, z podwiniętymi rękawami, z twarzą spokojną, ale groźną.
„Powinnaś wyjść” – powiedział.
Mariana zaśmiała się raz. „Ośmieszasz się”.
„Nie” – powiedział. „Po raz pierwszy od lat nie”.
Jej oczy błysnęły. „Twoja rada się o tym dowie”.
„Dobrze. Powiedz im, że opuściłam galę charytatywną, żeby zjeść zupę i przespać osiem godzin”.
Pani Herrera wydała dźwięk, który mógł być kaszlem.
Mariana spojrzała na ciebie z nienawiścią.
Po czym wyszła.
Rodrigo odwrócił się do ciebie, gdy drzwi się zamknęły.
„Przepraszam”.
„Nie powiedziałeś tego”.
„Nie. Pozwoliłem jej myśleć, że może”.
Ta odpowiedź utkwiła ci w pamięci.
Po tym w domu zrobiło się cieplej.
Nie romantycznie, jeszcze nie, ale szczerze. Rodrigo zaczął chodzić na terapię po tym, jak powiedziałeś mu, że żałoba nie jest cechą osobowości. Kłócił się przez trzy dni, a potem umówił się na spotkanie. Wrócił do domu z pierwszej sesji obrażony i wyczerpany.
„Terapeuta zadaje za dużo pytań” – powiedział.
„Często taka jest ich praca”.
„Powiedziała, że wykorzystuję pracę, żeby unikać uczuć”.
„A ty?”
Spojrzał gniewnie.
Potem westchnął.