„Abuela!”
Rodrigo nie uciekł.
Nie śmiał się.
Nie udawał.
Spojrzał na Carmen, a potem na ciebie.
„Tak” – powiedział cicho. „Ale nie mam prawa niczego od niej wymagać”.
Twoja babcia skinęła głową.
„Dobrze. Zacznij od tego”.
To była Carmen.
Półżywa i wciąż przeprowadzała wywiady.
Wyzdrowiała na tyle, by wrócić do domu po dziewięciu dniach, ale strach zmienił wszystko. Dostosowałaś jej harmonogram opieki do twoich zajęć. Rodrigo ponownie dostosował twoje godziny pracy. Pani Herrera wprowadziła rotacyjny system wsparcia personelu i udawała, że to kwestia wydajności administracyjnej.
Pewnego wieczoru Rodrigo odprowadził cię do wejścia dla służby.
Padał deszcz.
Jak pierwszego dnia.
Zatrzymał się, zanim wyszłaś na zewnątrz.
„Eleno”.
Odwróciłaś się.
Jego twarz była poważna, niemal przestraszona.
„Nie chcę przekraczać pewnych granic”.
Czekałaś.