Prawdziwy test nadszedł, gdy Carmen się załamała.
Byłaś na zajęciach, kiedy zadzwoniła pani Herrera. Carmen została zabrana do szpitala przez sąsiadkę. Płyn w płucach. Nadwyrężone serce. Poważne.
Wybiegłaś z sali biegiem.
Rodrigo czekał przed uniwersytetem.
Zamarłaś, gdy zobaczyłaś go przy samochodzie.
„Skąd ty…”
„Pani Herrera mi powiedziała”.
„Nie prosiłam cię, żebyś przyjechała”.
„Wiem”.
„Mogę wziąć taksówkę”.
„Też to wiem”.
Otworzył drzwi samochodu.
„Jestem tu tylko po to, żebyś dojechała szybciej”.
Chciałaś odmówić.
Duma rosła jak zbroja.
Wtedy przypomniałaś sobie o swojej babci.
Wsiadłaś.
W szpitalu Carmen wyglądała na mniejszą, niż kiedykolwiek ją widziałaś. Maska tlenowa. Monitory. Ręce posiniaczone od kroplówek. Usiadłaś obok niej i trzymałaś jej palce, szepcząc, że jesteś.
Rodrigo został na korytarzu.
Godzinami.