Manon wyglądała na urażoną.
„Dobrze” – pomyślała jakaś małostkowa część mnie.
Potem natychmiast znudziła mi się nawet ta satysfakcja.
Renaud chrząknął.
„Camille, może to wystarczy”.
Skinąłem głową.
„Tak. To wystarczy”.
W końcu zwróciłem się do Antoine’a.
Wymagałoby to wielkiego oświadczenia.
Ostrego oświadczenia.
Coś, co ludzie będą później powtarzać przy stole, z drinkiem w dłoni.
Coś na tyle teatralnego, żeby uzasadnić tę scenę.
W taksówce myślałam, że będę miała jedno.
Ale to, co wyszło, było prostsze.