Nic więcej.
Ale kiedy sięgnęłam do ekranu, okienko wiadomości wciąż było otwarte.
I zobaczyłam odpowiedź, zanim jeszcze zadałam pytanie.
Rozmowa była z Manon Rivière.
Stażystką w dziale marketingu.
Dwadzieścia cztery lata.
Idealny uśmiech.
Łagodny głos.
Ten typ młodej kobiety, którą ludzie określają jako „świeżą”, kiedy mają na myśli piękną, nową, godną podziwu.
Była już u mnie w domu.
Na firmowym przyjęciu świątecznym.
Pamiętałam, jak nalałam jej kieliszek białego wina w mojej kuchni.
Nie przeczytałam wszystkiego.
Nie musiałam.
Tylko tyle.
Tęsknię za tobą.
Żałuję, że wróciłam do domu.
Ten pokój niedaleko Opery był niesamowity.
Potem zobaczyłam potwierdzenie rezerwacji.
Apartament niedaleko Saint-Lazare.
Zapłacono kartą, której używaliśmy do wspólnych wydatków.
Zakupy spożywcze.
Rachunki.
Naprawy.
Codzienne wydatki.
A teraz, najwyraźniej, pokój, w którym mój mąż miał zdradzić nasze małżeństwo.
Wtedy coś we mnie zamarło.
Całkowicie.
Nie rzuciłam komputerem.