Kochałem ją za to, absolutnie i tymczasowo, tak jak kocha się ludzi, którzy potrafią być skuteczni nawet na krawędzi katastrofy.
Później, przed pudełkami z tajskim jedzeniem, które ledwo czułem, opowiedziałem jej wszystko.
Nie po kolei.
Nie elegancko.
Wiadomości.
Pokój.
Walizki.
Biuro.
Recepcjonistka z wodą.
Kadry.
Twarz Antoine’a.
Manon mówiła, że to niesprawiedliwe, jakby przypadkiem potknęła się o ciało mojego męża.
Sophie słuchała jak prawdziwi przyjaciele.
Nie przerywając, by oszczędzić mi bólu, który byłby tak złożony.
Kiedy w końcu zamilkłam, zadała jedyne sensowne pytanie tego dnia.
„Czego teraz chcesz?”
Nie:
„Co zamierzasz zrobić?”
Nie:
Czy mu wybaczysz?
Nie:
Co powiedzą ludzie?
Nie:
Czy chcesz zemsty?
Nie.
Czego chcesz?
Pytanie uderzyło mnie mocniej, niż się spodziewałam.