Teraz jej zimne, wyrachowane spojrzenie spoczęło ciężko, podejrzliwie na Marii Luizie, młodej, przerażonej francuskiej pannie młodej stojącej przy ołtarzu. Nie widziała synowej. Widziała rywalizującą księżniczkę Burbonów. Widziała potężny, żywy symbol agresywnej francuskiej ambicji, powoli przenikający jej dwór. Widziała poważne, niezaprzeczalne zagrożenie dla wszystkiego, dla czego poświęciła życie.
W zacienionych, zatłoczonych tylnych rzędach wielkiej katedry, czając się z dala od blasku świec, hrabia Harrach, niezwykle spostrzegawczy ambasador cesarski Austrii, obserwował absolutnie wszystko z intensywną, kliniczną precyzją. Jego niezwykle bystre, głęboko cyniczne oczy nie przeoczyły absolutnie niczego z tragicznego spektaklu rozgrywającego się przed nim. Później tego samego wieczoru, siedząc przy trzaskającym ogniu, chłodno i bezlitośnie spisze brutalną prawdę w swoim tajnym raporcie wywiadowczym dla swoich panów w Wiedniu.
Król ledwo stoi na nogach. Jego słabość jest tak wielka, że wątpi, czy uda mu się skonsumować małżeństwo, a co dopiero spłodzić dziedzica.
W końcu długa, wyczerpująca ceremonia dobiegła końca, a potężny, lśniący orszak królewski powoli powrócił do pilnie strzeżonego Alkazaru, gdzie odbyła się wielka, wystawna uczta weselna. Jednak straszliwy wysiłek fizyczny związany z samym staniem i mówieniem całkowicie złamał kruchego króla. Carlos był już całkowicie, niebezpiecznie wyczerpany, z twarzą śmiertelnie bladą i niewiarygodnie płytkim oddechem. Upokarzające było to, że jego silni strażnicy musieli go fizycznie wynieść i zaprowadzić do prywatnej sypialni, by odzyskał siły, zanim wielka uroczystość na jego cześć mogła się oficjalnie rozpocząć.
Tam, z dala od wścibskich oczu dworu, jego rozgorączkowani, krążący lekarze natychmiast podali mu kolejny desperacki, ohydny w smaku tonik. Była to straszliwie gorzka, mdła mieszanka złożona z ostrych ziół leczniczych, minerałów i głęboko podejrzanych, egzotycznych ekstraktów zwierzęcych. To był kolejny z niezliczonych, całkowicie bezskutecznych środków, które agresywnie narzucali chłopcu przez długie, bolesne lata jego życia.
„Jego Wysokość musi oszczędzać siły”.