Jedna dama dworu szeptała do drugiej, z szeroko otwartymi oczami pełnymi głębokiego współczucia i instynktownej odrazy. W rozpaczliwym, pospiesznym szale ich wypielęgnowane dłonie sięgały po kryształowe atomizery, gorączkowo spryskując zatęchłe powietrze obficie importowaną wodą kwiatową.
Niewiele pomogło.