Anne długo nie odpowiadała.
Potem jej głos się załamał.
„Bo Rose pytała, dlaczego Léa może iść do domu z mamą… ale nie z nią”.
Usiadłam.
Nie ze słabości.
Bo moje nogi przestały rozumieć swój cel.
Anne kontynuowała:
„Powiedziała: »Skoro wygląda jak ja i mamy tego samego ojca, to dlaczego nie mogę pójść do niej?«”.
Zamknęłam oczy.
Są rzeczy, które dzieci mówią, za które powinni potępiać dorosłych do końca życia.
To była jedna z nich.
„Bałam się” – powiedziała Anne. „Bałam się, że będzie cierpieć. Bałam się, że Delmowie mi ją odbiorą. Bałam się, że Chloé znowu się nawróci. Bałam się, że dowiesz się wszystkiego przy dzieciach”.
„Więc wybrałaś milczenie”.
— Tak.
Nie broniła się.
To powstrzymało mnie przed całkowitym znienawidzeniem jej.
Ale nie przed czuciem do niej urazy.
Wyszłam z większą liczbą pytań niż odpowiedzi, ale z jeszcze bardziej zimną pewnością:
Julien nie był jedynym winnym.
Cała jego rodzina zbudowała architekturę kłamstw.
A Rose żyła w jej obrębie.
Ja
Tego samego popołudnia pojechałam do Geneviève.