„Gdzie?”
„Na początku stara chata myśliwska niedaleko granicy hrabstwa. Później różne miejsca. Przyczepa kempingowa. Magazyn za warsztatem mechanicznym. Czasami obserwowali mnie inni mężczyźni”.
Twój wzrok ciemnieje na krawędziach.
„Przez trzy lata?”
Odwraca wzrok.
„Przez trzy lata”.
Nie ma słów, które opisywałyby to, co się wtedy w tobie dzieje.
Żal jest za mały.
Wściekłość jest za czysta.
To coś starszego, coś brutalnego, coś, co pozwala ci zrozumieć, dlaczego mężczyźni w twojej rodzinie rozstrzygali spory karabinami i milczeniem.
Ale Valeria sięga po twoją dłoń.
„Julian”.
Jej palce są słabe.
Bierzesz je samochodem.
Z całą stanowczością.
„Nie bądź nim” – szepcze. „Proszę. Przeżyłam, bo wierzyłam, że pewnego dnia poznasz prawdę. Nie dlatego, że poświęcisz życie dla zemsty”.
Zamykasz oczy.
Zemsta byłaby łatwa.
Za łatwa.