„Ona cię uratowała”.
„Zginęła przeze mnie”.
„Zginęła walcząc za ciebie”.
Valeria klęka i kładzie białe róże na grobie.
„Przepraszam” – mówi.
Mateo stawia małego drewnianego konika obok kwiatów.
„Za uratowanie mojej mamy” – szepcze.
To łamie was wszystkich.
Proces Rogana rozpoczyna się jedenaście miesięcy później.
W tym czasie Valeria jest silniejsza. Nadal prześladowana, ale już nie zatraca się w sobie. Przytyła, ścięła włosy do ramion i znów zaczęła spędzać poranki w ogrodzie.
Pierwszy pomidor, który wyhodowała, doprowadza Rosę do płaczu.
Proces jest brutalny.
Prawnicy Rogana próbują przedstawić Valerię jako osobę niezrównoważoną. Sugerują, że odeszła dobrowolnie. Sugerują, że śmierć Clary była tragicznym wypadkiem. Sugerują, że twoja żałoba sprawiła, że zapragnęłaś kogoś, kogo mogłabyś obwinić.
Potem Valeria zabiera głos.
Sala sądowa zmienia się, gdy zaczyna mówić.
Nie dlatego, że brzmi potężnie.