Marquez mówi: „Rogan Salter, jesteś aresztowany za porwanie, napaść z użyciem przemocy, oszustwo, spisek, usiłowanie zabójstwa i liczne przestępstwa finansowe”.
Rogan po raz pierwszy nie ma uśmiechu na twarzy.
Patrzy na ciebie.
Nie odwracasz wzroku.
„Ty sukinsynu…”
„Uważaj”, mówisz cicho. „Są świadkowie”.
Funkcjonariusze wchodzą do środka.
Rogan szarpie się raz, wściekły.
„To szaleństwo. Julian, powiedz im”.
Wstajesz powoli.
„Widziałem wczoraj moją żonę”.
Jego twarz blednie.
Opuszcza go cała arogancja.
„To niemożliwe”.
„Nie” – mówisz. „Niemożliwe jest to, że myślałeś, że możesz pogrzebać prawdę na zawsze”.
Rozgląda się po pokoju, kalkulując, szukając słabości.
Nie ma żadnej.
Kiedy go skuwają, pochyla się ku tobie i szepcze: „Wciąż pogrzebałeś niewłaściwą kobietę”.
Przez sekundę słowa trafiają w sedno.
Potem podchodzisz na tyle blisko, że tylko on może usłyszeć.
„I spędzisz resztę życia pogrzebany pod tym, co zrobiłeś”.
Zabierają go.