nutes, udając, że wpadł tylko sprawdzić zamknięcie terenu. W chwili, gdy jego ciężarówka znika w oddali, dzwonisz do Marqueza.
„On coś wie”.
Jej głos się wyostrza.
„Więc działajmy szybciej”.
Tej nocy do szpitala włamuje się mężczyzna.
Nie do skrzydła zamkniętego Valerii.
Jej dawny przydzielony pokój.
Pokój zarejestrowany pod jej fałszywym nazwiskiem, zanim Marquez kazał ją przenieść.
Wchodzi ubrany w kombinezon woźnego i niosąc strzykawkę.
Ochrona szpitala łapie go, gdy próbuje wyjść korytarzem służbowym.
Nazywa się Travis Keene.
Pracował dla Rogana.
Na początku nic nie mówi.
Potem Marquez pokazuje mu wystarczająco dużo dowodów, by milczenie wyglądało jak wyrok.
Do rana mówi.
Rogan zapłacił mu za pilnowanie „kobiety, która wiedziała za dużo”. Przeniósł ją dwa razy. Nakarmił ją wystarczająco, by utrzymać przy życiu, ale osłabioną. Powiedziano mu, że jeśli ucieknie, Mateo Aranda zginie.
Travis mówi, że Rogan jej nie zabił, bo potrzebował jej podpisu.
Czujesz, jak lód przechodzi ci przez żyły.
„Jaki podpis?” – pytasz.
Marquez patrzy na ciebie ponuro.
„Odziedziczone przez twoją żonę prawa do złóż mineralnych”.
Babcia Valerii wiele lat temu zostawiła jej mały kawałek ziemi poza Midland, ziemię, którą wszyscy uważali za bezwartościową, dopóki nie zaczęły rosnąć dzierżawy ropy naftowej wokół niej. Powiedziałeś Valerii, żeby nie sprzedawała, chyba że sama zechce. Rogan musiał odkryć potencjał złóż mineralnych.
Potrzebował Valerii żywej.
Ukrytej.
Łamiącej się.
Ale nie martwej.
Następnym razem, gdy ją zobaczysz, nie będziesz mógł wydusić słowa przez kilka minut.
Siedzi teraz na łóżku, wciąż słaba, ale przytomniejsza, Mateo śpi z głową na jej kolanach. Głaszcze go po włosach drżącymi palcami.
„Wiedziałeś o prawach do złóż mineralnych?” – pytasz cicho.
Kiwa głową.