Śmieje się.
„Za ciężko pracujesz, bracie. Ta umowa cię rozweseli. Kolejne 1200 akrów pod naszą kontrolą”.
Nasz.
To słowo wywraca ci żołądek.
„Będę tam” – mówisz.
„Dobrze. A, i przyprowadź Mateo w niedzielę. Moja żona robi mostek”.
O mało nie zgniatasz telefonu w dłoni.
„Jasne”.
Rozłączasz się.
Po czym wychodzisz na zewnątrz i wymiotujesz obok schodów werandy.
Następnego ranka detektyw Marquez i jej zespół zaczynają kopać.
Wyciągi bankowe.
Przeniesienia własności nieruchomości.
Akta ubezpieczeniowe.
Raport z wypadku.
Identyfikacja zwłok.
Notatki lekarza sądowego.
W ciągu czterdziestu ośmiu godzin pojawiają się pęknięcia.
Porównanie DNA ze spalonych szczątków było „niejednoznaczne”, ale Rogan naciskał na szybki pochówek, twierdząc, że jesteś zbyt zdruzgotana, by znosić opóźnienia. Ówczesny szeryf, obecnie na emeryturze i mieszkający na Florydzie, podpisał się częściowo na podstawie dokumentacji dentystycznej dostarczonej przez prywatnego dentystę, którego poleciła Rogan.
Ten dentysta nie żyje.
Wygodne.