Mateo rozważa to, a potem wzrusza ramionami.
„Byłaś smutna.”
Klękasz przed nim.
„Myliłam się.”
Kiwa głową.
„Ale potem posłuchałaś.”
Oczy Valerii błyszczą.
Patrzysz na ścianę.
Na miejsce, gdzie rozsypały się monety.
Na miejsce, gdzie miłość twojego syna przełamała trzyletnie kłamstwo.
„Wiedziałam” – mówisz.
Mateo się uśmiecha.
„Dobrze.”
Tylko tyle mu potrzeba.
Dzieci potrafią być miłosierne w sposób, na jaki dorośli próbują zasłużyć całe życie.
Potem idziesz na plac i kupujesz mu lody. Valeria dostaje truskawki. Ty czarną kawę, bo wciąż jesteś sobą, nawet po cudach.
Siedząc na ławce w teksańskim słońcu, Valeria pochyla się w twoją stronę.
„Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, co by się stało, gdyby Mateo mnie nie zobaczył?”
Zamykasz oczy.