To jedno słowo było jak zamknięcie za sobą drzwi.
„Koniec z szeptaniem w kuchniach. Koniec z doprowadzaniem mnie do szału. Koniec z udawaniem, że to ja jestem problemem, bo znalazłam prawdę”.
Renatę zarumieniła twarz.
„Prawdę? Nic o nas nie wiesz”.
Głos Juliana lekko się załamał, gdy odebrał.
„Wiem wystarczająco dużo. Wiem, że śmiałaś się ze mnie w wiadomościach. Wiem, że nazwałaś moją lojalność nudną. Wiem, że pozwoliłaś mi planować przyszłość, podczas gdy ty planowałaś z nim noclegi w hotelu”.
Renata spojrzała na niego, naprawdę na niego spojrzała.
Przez ułamek sekundy pojawił się żal.
Ale było za późno.
Żal, który pojawia się po ujawnieniu, to nie to samo, co wyrzuty sumienia.
Prezes podszedł.
„Esteban” – powiedział cicho – „czy jest jakiś problem?”
Esteban natychmiast się wyprostował.
Profesjonalna maska.
Korporacyjna postawa.
Ograniczanie szkód.
„Nie, proszę pana. To tylko nieporozumienie”.
Sięgnęłaś do kopertówki.
„Nie ma żadnego nieporozumienia”.
Wręczyłaś prezesowi małą kopertówkę.
Esteban patrzył na nią jak na bombę.
W środku znajdowały się kopie rachunków hotelowych obciążonych firmowymi kontami podróży, zwroty kosztów złożone w ramach fikcyjnych spotkań z klientami oraz zrzuty ekranu pokazujące Renatę koordynującą „podróże służbowe”, które nigdy się nie odbyły.
Prezes otworzył kopertę.
Jego twarz zmieniała się z każdą stroną.
Renata wyszeptała: „Natalio, nie”.