Ulga czaiła się obok.
Tak samo Gniew.
Tak samo jak nadzieja.
Pozwalałeś im wszystkim zostać, dopóki żaden cię nie przestraszył.
Tego wieczoru Julián napisał.
„Wszystko w porządku?”
Długo patrzyłeś na wiadomość.
Potem odpisałeś.
„Chyba zaczynam się czuć dobrze”.
Odpowiedział.
„To się liczy”.
Sześć miesięcy później przeprowadziłaś się do mniejszego mieszkania z lepszym oświetleniem.
Nie było w nim żadnych wspomnień o Estebanie. Nie było niedzielnego stołu, przy którym czekałaś na mężczyznę, który nigdy nie wracał do domu z emocjami. Nie było lustra w łazience, przy którym ćwiczyłaś schludny wygląd przed firmowymi kolacjami.
Kupiłaś nowe talerze.
Nową pościel.
Zieloną sofę, którą twoja mama uznała za zbyt odważną.
I tak ją kupiłaś.