Nie dlatego, że zapomniałaś, co się stało.
Bo przetrwałaś to, nie stając się okrutna.
Na przyjęciu ktoś zapytał, czy wierzysz, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
Pokręciłaś głową.
„Nie. Niektóre rzeczy dzieją się, bo ludzie są samolubni”.
Kobieta wyglądała na zaskoczoną.
Uśmiechnęłaś się.
„Ale uzdrowienie następuje, bo decydujemy, że samolubni ludzie nie mogą być autorami naszego końca”.
Tej nocy, gdy muzyka ucichła, a światła zmieniły kolor na złoty, Julián wyciągnął rękę.
„Zatańczysz ze mną?”
Spojrzałaś na jego dłoń.
Kiedy pierwszy raz ją wzięłaś, wchodziłaś do pokoju, by obnażyć zdradę.
Tym razem wchodziłaś w resztę swojego życia.
Włożyłaś swoją dłoń w jego dłoń.
A gdzieś daleko, Esteban i Renata stali się dokładnie tym, na co zasługiwali.
Nie złoczyńcami w twoich codziennych myślach.