Skarga.
Westchnąłeś.
„Nadal uważasz, że najgorsze, co się stało, to to, że ludzie się dowiedzieli”.
Zacisnął szczękę.
„Straciłem pracę”.
„Straciłem małżeństwo”.
„Straciłem przyszłość”.
„Wydałeś moją na pokoje hotelowe”.
Jego oczy zamigotały.
Przez chwilę wyglądał na zawstydzonego.
Potem wyglądał na rozgniewanego, bo wstyd zawsze podpowiadał mu, żeby się obwiniać.
„A Julián?” – zapytał. „Czy taki był plan od samego początku?”
O mało się nie roześmiałaś.
Nawet teraz potrzebował twojego uzdrowienia, by dotyczyło innego mężczyzny.
„Julián nigdy nie był powodem, dla którego cię zostawiłam” – powiedziałaś. „Był po prostu pierwszą osobą, która spojrzała w prawdę i nie kazała mi ściszyć głosu”.
Esteban przełknął ślinę.
„Kochałaś mnie”.
„Tak” – powiedziałaś. „To nigdy nie był problem”.