Esteban czekał przy wejściu, chudszy niż wcześniej, w tym samym granatowym garniturze, który założył na imprezę. Nie pasował już do jego pewności siebie. Nic do niego nie pasowało.
„Natalio” – powiedział.
Zatrzymałaś się, głównie dlatego, że chciałaś wiedzieć, czy czegoś się dowiedział.
Spojrzał na twojego prawnika, a potem z powrotem na ciebie.
„Czy możemy prosić o minutę?”
Twój prawnik spojrzał na ciebie.
Twój wybór.
Skinąłeś głową.
Odsunęła się o kilka kroków, wystarczająco blisko, by interweniować.
Esteban zatarł ręce.
„Przepraszam”.
Słowa zabrzmiały tak, jakby kosztowały go fortunę.
Czekałeś.
„Popełniłem błędy” – kontynuował. „Okropne błędy. Ale nie musiałeś mnie niszczyć na oczach wszystkich”.
No i stało się.
Nie wyrzuty sumienia.