Niektóre pytania to tylko próby powrotu do historii, która już nie należy do osoby pytającej.
Dwa lata po tym wieczorze w czerwonej sukience byłaś na kolejnej firmowej imprezie.
Nie w firmie Estebana.
Twojej.
Zrezygnowałaś z pracy, w której wszyscy wiedzieli o twoim skandalu i zaczęłaś doradzać małym firmom prowadzonym przez kobiety. Pomagałaś im organizować finanse, kontrakty, operacje, całą tę niewidzialną pracę, którą wykonałaś dla życia Estebana, gdy on nazywał siebie self-made.
Twoja firma rozwijała się po cichu.
A potem szybko.
A potem na tyle, że wynajęłaś małe biuro z roślinami w oknie i stołem konferencyjnym, gdzie żadnej kobiecie nie powiedziano, żeby była mniej dramatyczna, zadając jasne pytania.
Kolacja rocznicowa odbyła się w restauracji na dachu w centrum miasta.
Znowu ubrałaś się na czerwono.
Tym razem nie jako zbroję.
Z okazji.
Julián przyszedł z kwiatami, nie dlatego, że musiał wystąpić, ale dlatego, że wiedział, że je lubisz. Białe lilie, o dziwo. Zaśmiałaś się, gdy je zobaczyłaś.
Spanikował.
„Co? Nie te kwiaty?”
Pokręciłaś głową.
„Nie. Zabawne, jak niektóre rzeczy mogą znaczyć coś nowego z odpowiednią osobą”.
Uśmiechnął się.
„W takim razie ja wezmę na siebie całą odpowiedzialność”.