Jego twarz była szara.
Spojrzał na ciebie z nienawiścią ubraną w ból serca.
„Kosztowałaś mnie za awans”.
O mało się nie uśmiechnęłaś.
„Myślałam, że jestem po prostu nudną żoną”.
Jego oczy błysnęły.
„Zaplanowałaś to z nim?”
„Tak”.
Szczerość zszokowała go bardziej niż jakiekolwiek kłamstwo.
„Upokorzyłaś mnie”.
Podeszłaś bliżej.
„Nie, Estebanie. Oddałam upokorzenie jego właścicielowi”.
Przez chwilę zabrakło mu słów.
Potem spojrzał na Juliana.
„A ty? Myślisz, że cię pokocha, bo zagrałeś bohatera?”
Głos Juliana pozostał spokojny.