Nie ranami, które wciąż na nowo otwierałaś.
Nie imionami, które kontrolowały twoje tętno.
Tylko stare rachunki z życia, którego bólu wspomnień nikomu już nie byłaś winna.
Tańczyłaś w swojej czerwonej sukience, aż bolały cię stopy.
Śmiałaś się.
Oddychałaś.
A kiedy Julián nachylił się i wyszeptał: „Najlepsza wymiana w życiu?”, uśmiechnęłaś się do niego w ramię.
„Nie” – powiedziałaś cicho. „Najlepsza wolność w życiu”.