Jej twarz się zmienia i przez chwilę martwisz się, że powiedziałaś coś nie tak. Potem szybko kręci głową.
„Nie, kochanie. Pan Blackwell prosił nas, żebyśmy się tobą zajęli”.
Spoglądasz w stronę wind, gdzie zniknął Nathan.
„Obiecał, że wróci”.
Jennifer uśmiecha się delikatnie. „Pan Blackwell dotrzymuje obietnic”.
Chcesz jej wierzyć.
Ale dorośli mówią wiele rzeczy.
Mówią, że wrócą.
Mówią, że to tylko chwilowe.
Mówią, że rodzina zastępcza jest bezpieczna.
Mówią, że twoja mama odpoczywa, a nie umiera.
Przekonałaś się, że słowa mogą być ciepłe, a mimo to nie okryją cię w nocy.
Mimo to gorąca czekolada pachnie zbyt dobrze, by ją zignorować. Ostrożnie bierzesz ją w obie ręce i upijasz łyk. Pali cię w język, ale nie przejmujesz się tym.
Przez chwilę nie jest ci zimno.
Przez chwilę nie jesteś głodna.
Przez chwilę jesteś tylko małą dziewczynką siedzącą w eleganckim budynku z bitą śmietaną na ustach.
Na górze Nathan Blackwell wchodzi na najważniejsze spotkanie w swojej karierze i natychmiast zapomina o połowie sali.
Członkowie zarządu wstają, gdy wchodzi. Dyrektorzy Morgana uśmiechają się. Jego asystentka Diana pochyla się ku niemu z tabletem, szepcząc o wycenach, terminach prawnych i spodziewanych komunikatach prasowych.
Nathan ją słyszy.
Ale wciąż myśli o twojej dłoni.
Malutka. Zamrożona. Ufna.
Fuzja z Morganem powinna mieć dziś większe znaczenie niż cokolwiek innego. Jego firma przygotowywała się do tego miesiącami. Miliardy dolarów zależą od jego podpisu. Setki pracowników, inwestorów i dziennikarzy czekają na decyzję.
Ale Nathan widzi tylko małą dziewczynkę oferującą mu swoje jedyne jedzenie, bo myślała, że płacze z głodu.
Diana natychmiast to zauważa.
„Nathan” – szepcze – „jesteś z nami?”
Patrzy na szklaną ścianę z widokiem na port w Bostonie.