Potem zjadasz kanapkę zbyt szybko i zaczynasz kaszleć.
Jennifer podaje ci wodę.
„Spokojnie”, mówi, masując ci plecy. „Nikt ci jej nie weźmie”.
Pieką cię oczy.
Nienawidzisz tego
Co ona wie.
Mężczyzna w mundurze ochroniarza stoi przy recepcji, udając, że cię nie obserwuje. I tak go obserwujesz. Znasz wyjścia, mundury, zamknięte drzwi i dorosłych, którzy uśmiechają się, zanim zdecydują, co się z tobą stanie.
Kiedy Jennifer odchodzi, wkładasz połowę kanapki do kieszeni płaszcza.
Na wszelki wypadek.
Wtedy właśnie dostrzegasz zdjęcie.
Stoi na stoliku obok wysokiej rośliny. Srebrna ramka. Uśmiechnięty chłopiec z potarganymi włosami i brakującym przednim zębem. Siedzi na ramionach Nathana przed jeziorem, unosząc obie ręce, jakby latał.
Stajesz i podchodzisz bliżej.
Chłopak wygląda znajomo.
Nie dlatego, że go znasz.
Bo widziałeś już kiedyś takie zdjęcie.