v
„Pomogłem sprowadzić mojego syna do domu”.
„To nie jest odpowiedź”.
Uśmiecha się smutno.
„Masz rację. Oto odpowiedź. Zostaniesz tak długo, jak potrzebujesz. Jeśli twoja mama się obudzi i będzie chciała cię zabrać do domu, pomogę wam obojgu. Jeśli będzie potrzebowała opieki, pomogę. Jeśli będziesz mnie chciał w swoim życiu, będę przy tobie. Nie dlatego, że jestem ci coś winien. Bo mi na tobie zależy”.
Ściska cię w gardle.
„Jak rodzina?”
Thomas odzywa się, zanim Nathan zdąży się odezwać.
„Możesz być moją siostrą, jeśli chcesz”.
Patrzysz na niego.
„Nie możesz o tym tak po prostu decydować”.
Thomas wzrusza ramionami. „Dlaczego nie? Dorośli ciągle decydują o wszystkim, a są w tym kiepscy”.
Śmiejesz się.
Nathan też się śmieje, choć jego oczy są wilgotne.
Nie mówisz „tak”.
Nie tego dnia.
Ale siadasz bliżej Thomasa, gdy pracuje nad układanką.
To wystarczająca odpowiedź na razie.
Wiosna nadchodzi powoli.
Sara się nie budzi.