Diego czeka przed salą sądową w pobliżu wind.
Paola znów jest obok niego.
Patrzy na ciebie z nienawiścią.
„Jesteś z siebie dumny?” pyta.
Marisol podchodzi, ale ty podnosisz rękę.
Spokojnie patrzysz na Diego.
„Nie” – mówisz. „Chronię moje dziecko przed mężczyzną, który nazwał je pomyłką, zanim usłyszał bicie jego serca”.
Jego twarz drży.
Nie poczucie winy.
Irytacja.
To boli mniej, niż się spodziewasz.
Paola mamrocze: „Jesteś niesamowita”.
Odwracasz się do niej.
Po raz pierwszy pozwalasz sobie naprawdę ją zobaczyć.
Idealne włosy. Miękka sukienka. Ręka na jej brzuchu. Kobieta, która miesiące temu siedziała naprzeciwko ciebie przy twoim własnym kuchennym stole i prosiła o przepisy na pozole, śpiąc z twoim mężem.
„Nie” – mówisz. „Byłam wiarygodna. Dlatego musiałeś się tak bardzo starać, żebym wyglądała na winną”.
Paola pierwsza odwraca wzrok.
Tej nocy wracasz do domu.
Twojego domu.